RecenzjeTOP

Oppo Enco X – recenzja. Do perfekcji jeden krok

Firma Oppo to bez wątpienia jeden z największych producentów urządzeń mobilnych. Mimo, że na naszym rynku obecna jest od niedawna, bo od 2019 roku, zdążyła już dość mocno zaznaczyć swoją obecność. Poza ciekawymi modelami smartfonów, producent ma w swojej ofercie świetny zegarek Oppo Watch (którego test możecie przeczytać na blogu) oraz kilka par słuchawek. Dane było mi przetestować już bezprzewodowe Enco Q1 oraz prawdziwie bezprzewodowe Enco W11 i W31.

 

Były to jednak słuchawki usytuowane na znacznie niższej półce cenowej, przeznaczone dla tych mniej wymagających. Niedawno firma zaprezentowała model Enco X, będący odpowiedzią na flagowe dokanałówki innych producentów. Oppo w przekazach marketingowych mocno kładzie nacisk na duże możliwości dźwiękowe tych słuchawek – dwa przetworniki dynamiczne, system dźwięku DBEE 3.0 i kodek LHDC. Oprócz tego, producent chwali się podjęciem współpracy z dunśką marką Dynaudio, która ma odpowiadać za strojenie tego modelu. Ponadto, jest aktywna redukcja szumów, do 25 godzin działania i ładowanie indukcyjne. W tej recenzji odpowiemy sobie na pytanie, czy Oppo Enco X są rzeczywiście warte tych bagatela 799 złotych.

Zawartość opakowania

Enco X zaimponowały mi już na dzień dobry sposobem zapakowania. W niepozornym, acz estetycznym, białym kartoniku skryto…drugi kartonik. Ten jest znacznie bardziej elegancki, wykonany z usztywnianej, matowej tektury w kolorze czarnym. Na przodzie umieszczono holograficzne napisy oraz duży “X” będący oznaczeniem tego modelu.

Wewnątrz opakowania znajdujemy:

  • Słuchawki z etui ładującym;
  • Dwie pary nakładek silikonowych S i L (M nałożono fabrycznie na słuchawki);
  • Kabel USB – USB typu C
  • Instrukcja obsługi

Wygląd i jakość wykonania

Zacznę od tego, że Oppo Enco X dostępne są w dwóch wersjach kolorystycznych – białej oraz czarnej. Ja do testów otrzymałem tą pierwszą. Muszę przyznać, że Enco X naprawdę mi się spodobały. Etui zostało wykonane z błyszczącego plastiku, który dość łatwo zbiera rysy. Mimo, że nie traktowałem mojego egzemplarza nazbyt brutalnie, pod światło widać na nim trochę mikro zarysowań.

Ciekawego wyglądu nadaje futerałowi obramówka zrobiona z matowego, jasnego aluminium. Na jej górnej części, na klapce wygrawerowano logo Oppo. Na prawej krawędzi znalazł się przycisk do parowania, a od spodu złącze USB typu C.

Front to jedynie dioda LED informująca o poziomie naładowania ogniw w słuchawkach, gdy są one włożone oraz akumulatora w futerale, gdy jest on pusty. Z tyłu widzimy zawias, na którym umieszczono napis informujący o tym, że słuchawki powstały przy współpracy z marką Dynaudio.

Wspomnę też w tym miejscu, że klapka zamyka się magnetycznie, z wyraźnym klikiem, a jej otwarcie kciukiem w jednej dłoni nie stanowi problemu. Słuchawki przyczepiają się na swoje piny ładujące magnetycznie, trzymają się pewnie i nie wypadają, ale też nie stawiają nazbyt dużego oporu podczas wyjmowania.

Słuchawki zostały wykonane z tego samego rodzaju tworzywa co etui ładujące. Konstrukcyjnie przypominają odrobinę AirPods Pro. Tulejki wychodzą pod kątem i zostały zakończone gęstą metalową siatką zabezpieczającą przetworniki. Na froncie ulokowano podłużne panele dotykowe z subtelnym holograficznym wykończeniem. Od spodu ulokowano dwa piny do ładowania i dyskretne oznaczenia kanałów.

Wygoda użytkowania

Z uwagi na fakt, że etui ładujące jest naprawdę niewielkie, jego noszenie w nawet tych najmniejszych kieszeniach spodni nie stanowi żadnego problemu. To jeden z najbardziej kompaktowych futerałów, zauważalnie mniejszy od np. tego z Huawei FreeBuds Pro. Za to duży plus.

Przechodząc do samych słuchawek. Enco X są bardzo udane pod względem ergonomii. Przez cały okres testów nie sprawiały mi one żadnych problemów, nadmiernego dyskomfortu, ani też nie wypadały z uszu. Oczywiście, w sytuacjach, gdy odsłuchy trwały naprawdę długo, po kilka godzin, odczuwalny był lekki ucisk w małżowinie, jednakże jest to normalne i zdarza się w dużej części słuchawek. Słuchawki są lekkie i małe, więc pod tym względem również wypadają dobrze – nie ciążą nazbyt w uszach, nie męczą swoimi gabarytami. Pasywna izolacja od otoczenia spisuje się ponadprzeciętnie, towarzyszy jej też aktywna redukcja hałasów, o której nieco dalej.

Łączność

Za łączność w Oppo Enco X odpowiada Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC i LHDC. Ten ostatni, zapewnia transmisję dźwięku o wysokiej jakości 24bit/96 kHz i przepływności do 990 kbps. Niestety, nie było dane mi przetestować go w praktyce, bowiem działa on, póki co tylko i wyłącznie na paru modelach smartfonów Oppo. Testowany przeze mnie Reno4 Pro 5G kodeku LHDC w tych słuchawkach nie wspiera. Na większości urządzeń najwyższym dostępnym kodekiem jest AAC. Szkoda, zważywszy na fakt, że dwa telefony które posiadam (Huawei P30 Pro i Mate 40 Pro) normalnie bezproblemowo mogą korzystać z LHDC. Liczę, że wkrótce producent w aktualizacji firmware umożliwi korzystanie z tego kodeku na każdym urządzeniu go wspierającym.

Na plus odnotowuję, że ze słuchawek możemy korzystać niezależnie. Zarówno lewą jak i prawą można połączyć samodzielnie, żadna z nich nie pełni roli nadrzędnej, dźwięk przekazywany jest jednocześnie do obu. Co do stabilności połączenia nie mam żadnych zarzutów. Ani razu łączność nie została zerwana, nie odnotowałem żadnego “szarpania” dźwięku czy desynchronizacji. Zasięg jest świetny, bezproblemowo mogłem poruszać się po mieszkaniu bez zrywania połączenia.
Enco X umożliwiają sparowania kilku urządzeń, a przełączanie między nimi odbywa się poprzez trzysekundowe przytrzymanie dowolnej ze słuchawek.

Specyfikacja techniczna

Przetworniki Dynamiczny 11 mm + zbalansowany membranowy 6 mm
Pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 kHz
Bluetooth 5.2, kodeki SBC, AAC i LHDC
Bateria do 25 h (bez ANC), do 20 h (z ANC)
Wodoodporność IP54
Waga 4,8 g (słuchawka), 52,5 g (słuchawki+etui)

Cena Oppo Enco X w momencie publikacji recenzji: 799 złotych.

Funkcjonalności z urządzeniami Oppo, aplikacja HeyMelody

Jako że miałem możliwość testowania Enco X u boku smartfonu Reno4 Pro 5G, mogłem sprawdzić co producent oferuje “eksluzywnie” właścicielom swoich smartfonów. Zasadnicza różnica jest taka, że do obsługi słuchawek nie używamy osobnej aplikacji – jej funkcjonalności zostały sklonowane bezpośrednio do sekcji ustawień Bluetooth w telefonie.

Ponadto, jak każdy producent, Oppo umożliwia szybkie parowanie słuchawek ze swoim smartfonem – na ekranie telefonu Oppo pojawia się okienko umożliwiające parowanie jednym kliknięciem. Za każdym razem, gdy łączymy słuchawki ze smartfonem widzimy okno z poziomami naładowania etui i poszczególnych słuchawek.

Na urządzenia innych producentów przygotowano aplikację HeyMelody, dostępną w sklepie Google Play. Niestety, nie da się ukryć, że aplikacja jest bardzo uboga. Wszystkie funkcjonalności, które mamy do dyspozycji wyświetlają nam się na ekranie głównym. Obok zdjęcia naszych Enco X pokazuje się poziom naładowania baterii w poszczególnych słuchawkach i w futerale.

Poniżej mamy możliwość zaktualizowania oprogramowania układowego słuchawek. W tym miejscu wspomnę, że przez cały okres testów Enco X otrzymały jedną aktualizację. Jest też edycja akcji dotykowych na słuchawkach. Na deser została opcja wykonania testu dopasowania wkładek do uszu. Zabrakło choćby prostego equalizera.

Sterowanie multimediami z poziomu słuchawek

Oppo Enco X posiadają panele dotykowe ulokowane na frontach wkładek dousznych. Dużą zaletą jest tutaj fakt, że oprócz standardowego gestu tapnięcią czy przytrzymania mamy też możliwość przesuwania w górę i w dół po panelu czym regulujemy głośność. W wyżej wspominanej aplikacji możemy niemal dowolnie skonfigurować akcje dotykowe. Do dyspozycji mamy podwójne i potrójne dotknięcia, dłuższe przytrzymanie przez sekundę lub 3 sekundy oraz przesuwanie.
Ponadto, nie zabrakło czujnika zbliżeniowego, który automatycznie wstrzymuje muzykę po wyjęciu jednej ze słuchawek z ucha. Mam jednak pewne zastrzeżenia co do działania tej funkcji – czujniki działają z opóźnieniem i często mija kilka sekund zanim odtwarzanie zostanie wstrzymane/wznowione.

Bateria

Każda słuchawka posiada ogniwo o pojemności 44 mAh, z kolei etui 535 mAh. Według deklaracji producenta przekłada się to na do 5,5 godziny działania słuchawek bez redukcji szumów, natomiast z włączonym ANC do 4 godzin. Etui ma wydłużać ten czas do kolejno 25 godzin bez ANC i 20 z ANC. Tyle teorii. W rzeczywistości, korzystając Enco X w “trybie mieszanym” czyli na przemian z włączoną i wyłączoną redukcją hałasów (w zależności od sytuacji) udawało mi się uzyskiwać wyniki na poziomie około 22-23 godzin, co jest jak najbardziej dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę gabaryty samych słuchawek, jak i etui.

Enco X możemy ładować na dwa sposoby – tradycyjnie, poprzez złącze USB typu C w dolnej części obudowy pudełeczka oraz bezprzewodowo na ładowarce indukcyjnej. Za możliwość ładowania indukcyjnego duży plus dla Oppo. Pełne naładowanie futerału wraz z wkładkami dousznymi trwa około dwóch godzin.

Aktywna redukcja szumów, tryb dźwięków otoczenia

Słuchawki zostały wyposażone w łącznie cztery tryby dźwięku: maksymalnej redukcji szumów, redukcji szumów, brak ANC oraz dźwięków otoczenia. Producent jednak odrobinę skomplikował ich użytkowanie. W aplikacji możemy wybrać jedynie dwa tryby pomiędzy którymi będziemy przełączać się gestem sekundowego przytrzymania słuchawki. Brakuje mi też jasnych komunikatów głosowych, informujących który tryb w danym momencie został włączony, wskazują to jedynie krótkie sygnały dźwiękowe.

Przechodząc jednak do tego co najważniejsze. Aktywna redukcja szumów działa po prostu bardzo dobrze. Najbardziej skuteczna jest przy wytłumianiu niskich dźwięków, w efekcie czego słuchawki świetnie sprawdzały się podczas podróży pociągiem, czy przy ruchliwej ulicy. Jakość tego ANC postawiłbym odrobinę niżej od tej Huawei FreeBuds Pro, ale to nadal wysoki poziom.
Drobne zastrzeżenia mam do trybu przejrzystości. Niestety nie mamy tutaj możliwości regulacji głośności dźwięków otoczenia. W moim odczuciu dźwięk wydaje się nieco sztuczny, słuchawki zbyt czule wychwytują dźwięki. Głosy mogłyby brzmieć naturalniej.

Jakość dźwięku, brzmienie

Enco X bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie jakością reprodukowanego dźwięku. Widać, że producent nie bez powodu chwali się kooperacją z cenionym duńskim producentem HiFi – Dynaudio. Brzmienie tego modelu imponuje rozdzielczością i rozmiarami sceny dźwiękowej, ale po kolei.

Bas jest zwarty, ma solidny atak i świetne zejście do subbasu. Kontrola stoi tutaj na wysokim poziomie. Niskich tonów jest dużo, ale nie zalewają całego pasma i nie męczą ucha dudnieniem. Na ogół pojawiają się w optymalnych ilościach, a tam, gdzie tego potrzeba potrafią mięsiście wybrzmieć. Średnie tony są odrobinę ocieplone, ale bliżej im do neutralności. Cechują się ponadprzeciętną rozdzielczością. Wysokie tony są łagodne, nie wbijają szpilek w uszy, jednak cały czas pozostają obecne i nie zanikają w tej mieszance dźwiękowej. Scena dźwiękowa jest proporcjonalna, duża i dobrze napowietrzona. Całokształt stanowi kawał porządnego brzmienia dla fanów rozdzielczego, detalicznego (jak na słuchawki TWS) i stosunkowo zrównoważonego dźwięku.

Jakość rozmów

Przez Oppo Enco X przeprowadziłem sporo rozmów, zarówno telefonicznych, jak i przez komunikatory internetowe. Rozmówcy słyszeli mnie bardzo dobrze i wyraźnie, dźwięk nie był stłumiony.

Podsumowanie

Długo i zawile, czy krótko i na temat? Najpierw będzie krótko: Oppo Enco X to po prostu rewelacyjne słuchawki, którym do ideału brakuje naprawdę niewiele.
Testy upłynęły mi bardzo przyjemnie, a Enco X przypadły mi do gustu na tyle, że w najbliższym czasie sam zaopatrzę się w jedną parę dla siebie. Do ich zalet zaliczam przede wszystkim świetną jakość dźwięku. Jest ona na tyle dobra, że słuchawki te lądują na podium mojego rankingu najlepiej brzmiących true wirelessów. Oprócz tego, Enco X są bardzo wygodne, mają kompaktowe wymiary i dobry czas pracy na baterii. Nie brakuje też ładowania indukcyjnego i dobrej redukcji szumów. Do pełni szczęścia zabrakło lepszej, bardziej rozbudowanej aplikacji sterującej, kodeku LHDC dostępnego dla wszystkich, a nie tylko wybranych. Tryb dźwięków otoczenia mógłby być nieco lepszy, brzmieć trochę bardziej naturalnie. To jednak małe wady, które są raczej przyćmiewane przewyższającymi je zaletami.

799 złotych – tyle dokładnie trzeba na ten moment zapłacić za Oppo Enco X. To zdecydowanie nie mało, ale biorąc pod uwagę wszystkie mocne strony tego modelu i fakt, że są to słuchawki dla bardziej wymagających, godnie konkurujące z takimi modelami jak Samsung Galaxy Buds Pro czy Huawei FreeBuds Pro jest to cena akceptowalna. Ja osobiście mogę te słuchawki gorąco polecić, zwłaszcza jeżeli masz smartfon Oppo, ale nie tylko.

Jakub Kordasiński Administrator
Geek, miłośnik wszelkich nowinek technologicznych i fan dobrego audio.
follow me
×
Jakub Kordasiński Administrator
Geek, miłośnik wszelkich nowinek technologicznych i fan dobrego audio.
Latest Posts

Comment here