RecenzjeTOP

vivo TWS Neo – kup, jeśli masz smartfon vivo (recenzja)

Marka vivo to smartfonowy chiński gigant, który oficjalnie do Polski wszedł stosunkowo niedawno, bo w październiku 2020 roku. Dokładnie wtedy też, na polskim rynku zadebiutowały słuchawki o nazwie – vivo TWS Neo.  W przeciwieństwie do zdecydowanej większości słuchawek, które przeszły przez moje ręce (a właściwie uszy) TWS Neo to konstrukcja douszna, a nie dokanałowa. Co oferują? Według producenta – 14,2 milimetrowe przetworniki, efekty dźwiękowe DeepX i kodek aptX Adaptive. O tym, czy warto przeznaczyć na nie 499 złotych dowiecie się z tej recenzji.

Opakowanie i jego zawartość

W białym, niewielkim pudełku otrzymujemy jedynie słuchawki, kabel USB A do USB typ C oraz instrukcję obsługi.

Jakość wykonania i wygląd

Zarówno słuchawki jak i etui ładujące zostały wykonane z błyszczącego tworzywa sztucznego. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne – biała, a także testowana przeze mnie niebieska. Muszę przyznać, że niebieska wersja prezentuje się naprawdę dobrze. Producent postawił tu na gradientowe, lustrzane wykończenie. Niestety, takie wykończenie ma też swoje wady. Po pierwsze, na etui ładującym i słuchawkach bardzo szybko widać odciski palców i każde inne zanieczyszczenia. Drugą, znacznie gorszą kwestią jest rysowanie. Przez koło dwa tygodnie testów futerał ładujący zebrał sporą liczbę rys, mimo, że najczęściej nosiłem je w pustej kieszeni.
Na froncie znalazła się dioda LED, przycisk do parowania oraz logo vivo. Od spodu ulokowano gniazdo USB typu C.

Klapka otwiera się magnetycznie, bez większego oporu. Nie ma też problemów z szybkim wyjęciem słuchawek – magnesy są silne, ale nie sprawiają problemu przy wyjmowaniu słuchawek, jak ma to miejsce np. w Huawei FreeBuds Pro. Samo etui jest kompaktowe, przez co zmieści się w każdej kieszeni – za to duży plus.

Słuchawki to konstrukcja douszna, a więc bez dodatkowych nakładek silikonowych. Od dołu umieszczono piny do ładowania, a w górnej części dwa otwory odpowietrzające i główny otwór, którym dźwięk przedostaje się do naszych uszu. Na przodzie znalazły się panele dotykowe, o których funkcjonalności nieco później.

Wygoda użytkowania

Nie należę do fanów konstrukcji dousznych, zdecydowanie bardziej cenię sobie te dokanałowe. Przyznaję jednak, że vivo TWS Neo to wygodne słuchawki. Nie męczą uszu nawet podczas dłuższego, znacznie ponad godzinnego słuchania muzyki. Izolacja od otoczenia prawie nie istnieje, co jest raczej zrozumiałe przy tego typu słuchawkach. Hałas otoczenia bez trudu wdziera się pomiędzy poszczególne takty muzyki co nierzadko powoduje irytację, ale ma też swoje plusy – łatwiej kontrolować to co wokół nas się dzieje. Etui ładujące ma bardzo kompaktowe wymiary, więc bez problemu zmieści się w każdej kieszeni.

Stabilność połączenia

vivo TWS Neo posiadają Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC oraz nowy kodek aptX Adaptive. Ten ostatni działa niestety tylko na “kompatybilnych smartfonach vivo”. Słuchawki niezwykle szybko łączą się z telefonem – po otwarciu etui ładującego mijają dosłownie 2-3 sekundy do momentu połączenia. Zarówno lewa i prawa słuchawka są w stanie samodzielnie połączyć się z telefonem, gdyż żadna z nich nie pełni roli nadrzędnej. Przez cały okres testowania słuchawki nie sprawiały żadnych problemów z zasięgiem, łączność była stabilna.

Funkcjonalność, aplikacja vivo

W sklepie Google Play dostępna jest aplikacja dedykowana do słuchawek vivo. Jednakże, w moim odczuciu jest ona niemal bezużyteczna – poza możliwością zmiany interakcji dotykowych i aktualizacją oprogramowania słuchawek nie ma żadnych dodatkowych opcji.

Przejdźmy jednak do mojego największego zarzutu wobec vivo TWS Neo – funkcjonalności. Producent chwali się, że słuchawki posiadają kodek aptX Adaptive, trzy dedykowane tryby dźwiękowe DeepX czy dynamiczną regulację opóźnień przy pomocy AI. Problem polega na tym, że wszystkie te funkcje dostępne są tylko na smartfonach marki vivo. Oznacza to mniej więcej tyle, że kupując TWS Neo do innego smartfona niż vivo, tracicie dużą część funkcji.

Sterowanie odtwarzaniem z poziomu słuchawek

Producent zaimplementował panele dotykowe, które ulokowano na frontach słuchawek. Oprócz tego, słuchawki posiadają czujniki pojemnościowe, które odpowiadają za automatyczne wstrzymywanie odtwarzania po wyjęciu z ucha.
W wyżej wspomnianej aplikacji możemy skonfigurować jakie akcje będą wykonywane po dwukrotnym tapnięciu słuchawek. Jest też gest przesuwania palcem po słuchawce do góry i na dół, co wykonuje zwiększenie/zmniejszenie głośności odtwarzania. Jest też dłuższe przytrzymanie, które pozwala na odrzucenie połączenia przychodzącego lub rozłączenie.

Bateria

Według producenta, ogniwa zastosowane w słuchawkach pozwalają na ich działanie przez 4,5 godziny na jednym naładowaniu, a wraz z etui czas ten wzrasta do 22,5 godziny. Są to oczywiście wartości teoretyczne, a wpływ na nie mają takie czynniki jak wykorzystywany kodek czy głośność odtwarzania. Podczas moich testów udało mi się osiągnąć wyniki na poziomie 19-20 godzin. To dobry czas biorąc pod uwagę bardzo kompaktowe wymiary zarówno słuchawek, jak i etui.
Pełne naładowanie trwa około półtorej godziny, a możemy go dokonać za pomocą złącza USB typu C. Niestety, producent zapomniał o implementacji ładowania bezprzewodowego – szkoda.

Specyfikacja techniczna

Przetwornik dynamiczny 14,2 mm
Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC i aptX Adaptive
Bateria do 4,5 h (słuchawki), do 22,5 h (wraz z etui)
Wodoodporność IP54
Cena 499 PLN

W tym miejscu krótko wspomnę, że vivo TWS Neo nie oferują aktywnej redukcji szumów ani trybu transparentności.

Jakość dźwięku i rozmów

Właściwie ten segment mógłbym streścić w trzech słowach – szału nie ma. Jednocześnie nie mogę też napisać, że jest dramatycznie Jest po prostu do bólu poprawnie. Niskie tony są dość chude, nie uświadczymy tutaj potężnego uderzenia basem. Bas najbardziej wybrzmiewa dopiero w momencie, gdy dany utwór mocno nastawiony jest na basowe granie. Średnica ma dobrą rozdzielczość i neutralną, przyjemną barwę. Niestety, wysokie tony w moim odczuciu są odrobinę zbyt kłujące i sykliwe, przez to momentami bywają irytujące. Scena dźwiękowa ma bardzo dobrą szerokość, są jednak pewnie ubytki w wysokości. Według mnie, słuchawki dużo zyskałyby na brzmieniu, gdyby efekty dźwiękowe DeepX i kodek aptX Adaptive były dostępne także na innych smartfonach niż vivo. Niestety, nie miałem możliwości testowania ich w parze z telefonem vivo.

Przy pomocy vivo TWS Neo wykonałem kilka rozmów telefonicznych i przez komunikatory internetowe. Dźwięk po obu stronach był czysty i wyraźny. Moi rozmówcy nie narzekali na problemy ze słyszeniem mnie, nawet podczas gdy znajdowałem się poza domem.

Podsumowanie

vivo TWS Neo to po prostu poprawne słuchawki. Do ich zalet zaliczam dobry czas pracy na baterii, ciekawy wygląd (szczególnie w testowanej przeze mnie wersji kolorystycznej) oraz przyzwoitą, ale nie powalającą jakość dźwięku i bardzo dobrą jakość połączeń. Niestety, zabrakło wsparcia dla indukcyjnego ładowania, a funkcjonalność samych słuchawek jest bardzo ograniczona, jeżeli korzystamy z telefonu innego producenta niż vivo. Rozumiem, że vivo chciało maksymalnie zintegrować swoje sprzęty, ale nie powinno odbywać się to aż takim kosztem użytkowników smartfonów innych marek. W efekcie, słuchawki vivo TWS Neo są warte uwagi, tylko pod warunkiem, że posiadasz smartfon vivo. W przeciwnym razie lepiej zainteresować się na przykład podobnie wycenionymi Jabra Elite 75t czy Huawei FreeBuds Pro.

Jakub Kordasiński Administrator
Geek, miłośnik wszelkich nowinek technologicznych i fan dobrego audio.
follow me
×
Jakub Kordasiński Administrator
Geek, miłośnik wszelkich nowinek technologicznych i fan dobrego audio.
Latest Posts

Comment here