Hejterów Samsunga jest chyba tyle samo co Apple. Nie zmienia to faktu, że w przypadku pewnych produktów konsumenci mają rację, a w innych nie. Zarzutu pokroju, że mamy kolejny rok ten sam smartfon z drobnymi zmianami są powszechnie wszystkim znane. Nie rozumiem jednak rozczarowania Samsungiem Galaxy Gear.
Zdaje sobie sprawę, że nie jest to tania zabawka, a za jego cenę można kupić porządny, markowy zegarek. Słuchajcie, tu nie o to chodzi. To nie ma być zegarek z kilkoma dodatkowymi bajerami. Galaxy Gear to przede wszystkim rozszerzenie waszego smartfona, a później dopiero samodzielny gadżet. Traktowanie tego sprzętu inaczej nie ma po prostu sensu.


Różne źródła podają sprzeczne informacje dotyczące sprzedaży tego modelu. Jak dla mnie liczba sztuk zakupionych przez klientów czy sklepy nie mają najmniejszego znaczenia. Najważniejsze, że po ostatniej aktualizacji wszystkie maile, wpisy na Twitterze (tak, wiem że tu jesteście), Hangouty czy nawet komentarze pod moimi filmami na YouTube mogę przeczytać bez wyjmowania Note 3 z torby. Rozmowy przez Galaxy Gear? Przydatne ale jeśli jestem w służbowym aucie gdzie nie mam Car Audio czy w domu bo jednak głos rozmówcy na ulicy czy w tramwaju jest na poziomie kultury słuchania muzyki przez zewnętrzny głośnik w miejscu publicznym. Podsumowując, Galaxy Gear to drogi ale przydatny gadżet, który usprawnia moją komunikację ze światem rzeczywistym w ciągu dnia. Kilka aspektów wymaga poprawy ale przecież nigdy pierwsze generacja danego urządzenia nie jest wolna od wad. Nawet iPhone uczył się latami wysyłać MMS.
style=”display:none;”>





Comment here