RecenzjeTOP

Cambridge Audio Melomania Touch – recenzja

Cambridge Audio to brytyjski producent sprzętu HiFi z ponad 50-letnim doświadczeniem w branży. W ofercie firmy znajdziemy przede wszystkim wzmacniacze i głośniki, jednak firma postanowiła spróbować też swoich sił w segmencie słuchawek true wireless. Pierwszego, zaprezentowanego rok temu modelu Melomania 1 nie miałem okazji testować, ale na moje biurko trafił najnowszy, bo zaprezentowany w styczniu tego roku – Melomania Touch.
Słuchawki wyposażono w 7-milimetrowe przetworniki dynamiczne z membraną grafenową, Bluetooth 5.0 z kodekami aptX  i AAC oraz baterię pozwalającą w teorii na nawet 50 godzin działania wraz z etui. Producent twierdzi, że użytkownik kupując te słuchawki uzyska najwyższą jakość dźwięku. Czy rzeczywiście Melomania Touch mogą stawać w szranki z droższymi konkurentami?

Opakowanie i jego zawartość

Pomarańczowe, zamykane na magnes pudełko, na którym nadrukowano szereg informacji o produkcie skrywa w środku następujące elementy:

  • Słuchawki z etui ładującym;
  • 6 par dokanałowych nakładek silikonowych w rozmiarach S – L;
  • 3 pary podtrzymujących zaczepów silikonowych (rozmiary S – L);
  • Kabel USB – USB typ C;
  • Instrukcja obsługi, dokumentacja

Wygląd i jakość wykonania

Melomania Touch to ciekawie i oryginalnie wyglądające słuchawki. Do wyboru producent daje nam dwie wersje kolorystyczne – testowaną przeze mnie czarną oraz białą. Etui ładujące ma owalny kształt i stosunkowo nieduże wymiary. Zostało pokryte skórą syntetyczną bardzo wysokiej jakości. W moim odczuciu, w dotyku niewiele różni się ona od naturalnej – jest miękka, lekko ugina się pod naciskiem i ma odpowiednią strukturę.

Na górze wyżłobiono logo producenta, na froncie natomiast znalazło się pięć diod LED, które precyzyjnie pokazują poziom akumulatora w futerale. Tył to jedynie złącze USB typu C, spód jest zupełnie czysty. Wewnątrz znalazły się piny do ładowania słuchawek – te przyczepiają się na swoje miejsca magnetycznie. Pomiędzy wyżłobieniami na słuchawki ulokowano logo “Great British Sound”.

Same słuchawki to połączenie błyszczącego od frontu i matowego od wewnątrz plastiku. Tworzywo jest wysokiej jakości, a całość została dobrze spasowana. Na przodzie naniesiono logo producenta oraz niewielką diodę LED. Od wewnętrznej strony umieszczono styki oraz tulejkę, która wychodzi pod kątem. Na dolnej krawędzi znalazł się pojedynczy otwór na mikrofon. Kształtem słuchawki wyglądają, jakby miały jak najwierniej odzwierciedlać kształt małżowiny. Słuchawki są odporne na zachlapania, co potwierdza certyfikat IPX4.

Komfort użytkowania

Gdy już kupicie ten model, warto poświęcić chwilę na ich dopasowanie – do wyboru mamy trzy rozmiary zaczepów (które potocznie nazywam skrzydełkami) oraz nakładek dokanałowych. Im odpowiedniej je dobierzecie, tym bardziej Melomania Touch odwdzięczą się Wam wygodą.

Nie mam wątpliwości, że to najwygodniejsze słuchawki prawdziwie bezprzewodowe jakie kiedykolwiek miałem w uszach. Przez dodatkowe silikonowe skrzydełka, które osadzają się w anatomicznym dołku małżowiny, słuchawki pewnie trzymają się uszu i nie wypadają. Obudowy słuchawek świetnie wpasowują się w kształt małżowiny i tylko minimalnie od niej odstają. Przez cały okres testów ani razu nie zdarzyło mi się by słuchawki jakkolwiek powodowały dyskomfort, nawet podczas dłuższego słuchania. Pasywna izolacja hałasów stoi na bardzo wysokim poziomie – tu także znaczenie ma właściwie dopasowanie rozmiarów nakładek, tym bardziej, że poza izolacją pasywną nie mamy tutaj ANC.
Podsumowując – pod względem ergonomii Melomania Touch zasługują na piątkę z plusem.

Łączność i jej stabilność

Cambridge Audio Melomania Touch zostały wyposażone w chip od firmy Qualcomm. Na pokładzie jest Bluetooth w wersji 5.0 z kodekami AAC oraz aptX. Obydwie słuchawki są w stanie samodzielnie połączyć się z telefonem – żadna z nich nie pełni funkcji tej nadrzędnej. Melomania Touch miewają sporadyczne problemy z łącznością. Zdarzają się zakłócenia w przekazywaniu sygnału między słuchawkami, czy w komunikacji z telefonem – czasem wystarczyło odejść od telefonu na kilka kroków by już pojawiały się zakłócenia. W takich sytuacjach często wystarczyło tylko wstrzymać i wznowić odtwarzanie, aby problemy zniknęły. Pod względem łączności Melomania Touch nie są bezbłędne. Liczę jednak, że uda się producentowi naprawić to w kolejnych aktualizacjach oprogramowania słuchawek.

Aplikacja Melomania

Do naszej dyspozycji producent oddaje aplikację o nazwie Melomania, dostępną na systemy Android i iOS. Muszę przyznać, że pod względem wizualnym, to jedna z najładniejszych apek tego typu na rynku. Interfejs wygląda czytelnie i estetycznie, a całość została utrzymana w ciemnoniebieskiej kolorystyce.

Na ekranie głównym umieszczono podstawowe elementy, takie jak poziom naładowania poszczególnych słuchawek oraz przełącznik trybu transparentności. Jest też funkcja Find My Earphones, która zapisuje lokalizację, w której ostatnio używano słuchawek. W sekcji Equaliser umieszczono pięciozakresowy korektor z sześcioma domyślnymi presetami, a także możliwością stworzenia swoich.

Pod sekcją Settings znalazła się możliwość wyłączenia poszczególnych akcji dotykowych, wybór kodeku Bluetooth, trybu audio (o tym nieco później) oraz ustawienia języka nagrań głosowych i aktualizacja oprogramowania.
Ostatni segment to szybki dostęp do instrukcji obsługi, rejestracji produktu, wsparcia technicznego i tym podobnych.

Sterowanie multimediami z poziomu słuchawek

Cambridge Audio Melomania Touch zostały wyposażone w panele dotykowe, które znajdują się na powierzchni całego fontu pchełki. Niestety, słuchawki zbyt czule reagują na dotknięcia, w efekcie czego podczas wkładania słuchawek do uszu tudzież ich poprawiania już dotykamy paneli i wykonujemy akcje wstrzymania/wznowienia odtwarzania – bywa to niezwykle irytujące.
Do dyspozycji mamy cztery rodzaje interakcji: pojedyncze, podwójne, potrójne dotknięcie oraz dłuższe przytrzymanie. W aplikacji mamy możliwość wyłączenia poszczególnych akcji, zabrakło jednak możliwości dowolnego skonfigurowania ich pod swoje upodobania.

1x dotknięcie Play/Pauza, odebranie połączenia
2x dotknięcie Następny utwór (prawa), poprzedni (lewa); asystent głosowy; zakończenie połączenia
3x dotknięcie Tryb transparentny
Przytrzymanie Ciszej (lewa słuchawka); głośniej (prawa), odrzucenie połączenia

Bateria

Ogniwa zastosowane w tym modelu pozwalają na nawet 9 godzin samodzielnego działania słuchawek oraz do 50 godzin z doładowaniami w etui. Są to jednak wyniki możliwe do osiągnięcia w trybie niskiego zużycia energii. W aplikacji do dyspozycji mamy dwa tryby – wysokiej wydajności audio i niskiej konsumpcji energii. W trybie wydajnym słuchawki zużywają o około 20% więcej prądu, przez co deklarowane czasy wynoszą do 7 godzin samodzielnie i do 40 razem z futerałem.
Przez cały okres testów korzystałem z trybu wysokiej wydajności. Całkowity czas jaki udało mi się uzyskać plasował się na poziomie 38-39 godzin. Można więc uznać deklaracje producenta za realne.

Ładowanie odbywa się za pomocą kabla USB typu C i trwa do dwóch godzin. Niestety, Cambridge Audio najpewniej z racji chęci cięcia kosztów nie zaimplementowało w tym modelu ładowania indukcyjnego – za to dość spory minusik.

Specyfikacja techniczna

Przetwornik 7 mm dynamiczny z membraną grafenową
Chipset Dwurdzeniowy 32-bitowy procesor podsystemu aplikacji, jednordzeniowy Qualcomm QCC3020 Kalimba DSP 120 MHz
Bluetooth 5.0 class 2, z kodekami aptX, AAC i SBC
Bateria Do 50 h (9+41) w trybie oszczędnym, do 40 h (7+33) w trybie wydajnym
Wodoodporność IPX4
Waga 5,9 g słuchawka; 67,4 g słuchawki + etui
Cena 139,95 euro (ok. 635 PLN)

Tryb przejrzystości

Co prawda zabrakło aktywnej redukcji szumów, nie zabrakło natomiast trybu transparentnego. Transparency Mode tak jak w innych słuchawkach, pozwala oczywiście na słyszenie dźwięków otoczenia bez konieczności wyjmowania wkładek z uszu. Na plus odnotowuję, że mamy możliwość precyzyjnej regulacji głośności tego trybu. Przekazywany do naszych uszu dźwięk jest naturalny, a głosy są słyszalne wyraźnie i czysto.

Jakość dźwięku, brzmienie

Czas na to, co Melomania Touch robią zdecydowanie najlepiej. Przez moje uszy przeszło wiele modeli prawdziwie bezprzewodowych, tych świetnie i nieco gorzej grających. Jednak to, jak brzmią te słuchawki jest czymś absolutnie fantastycznym. Dawno słuchanie muzyki na jakichkolwiek testowych słuchawkach nie spowodowało u mnie aż takiego zdziwienia. Cambridge Audio strojąc ten model mocno poszło w stronę klarowności i detaliczności dźwięku, co wyróżnia go na tle konkurencji. Podczas, gdy Sennheiser Momentum True Wireless 2 (które do tej pory uważałem za top of the top brzmienia) grają bardziej rozrywkowo, Melomania Touch wysuwają średnicę i wyciągając z niej tyle detali, ile się da.

Bas jest rewelacyjnie kontrolowany. Potrafi niemal zaniknąć, jak i – gdy tego potrzeba – solidnie huknąć i pokazać, że ma moc. Niskie tony są zwarte, mają szybki atak i świetne zejście do subbasu. Średnica ma neutralną barwę, wokale są naturalne oraz pozbawione przekolorowania. Cały środek ma ponadprzeciętną, absolutnie topową rozdzielczość. Rozumiem, dlaczego producent nazwał te słuchawki jako prawdziwie bezprzewodowe monitory douszne, bowiem żaden konkurencyjny model nie oferuje tak dużej detaliczności. Wysokie tony są łagodne, pozbawione sykliwości, ale wciąż obecne i potrafią wyraźnie zaznaczyć swoją obecność – podobnie jak dół pasma, cechują się dobrą kontrolą. Scena dźwiękowa ma duże rozmiary, jest proporcjonalnie rozciągnięta, trójwymiarowa i dobrze napowietrzona.

Podsumowanie

Cambridge Audio Melomania Touch spokojnie mogłyby być najlepszymi słuchawkami true wireless na rynku, gdyby nie pomniejsze problemy i braki. Zacznijmy jednak od pozytywów. Do nich zaliczam dobrą jakość wykonania, ciekawy design, świetną wygodę oraz długi czas pracy na baterii znacznie wyróżniający się na tle konkurencji. Oprócz tego świetna aplikacja sterująca, która posiada kilka przydatnych funkcji, przede wszystkim korektor. No i najważniejsze – rewelacyjna jakość dźwięku. To cecha, w której Melomania Touch właściwie deklasują konkurencje, nawet te nierzadko dwukrotnie droższe modele.

Czego więc brakuje? Miło byłoby zobaczyć aktywną redukcję szumów, indukcyjne ładowanie oraz możliwość dowolnej konfiguracji paneli dotykowych. Są też problemy, o których wspominałem nieco wcześniej – sporadyczne kłopoty z łącznością czy zbyt czułe panele sterujące, które potrafią doprowadzić do irytacji, lecz obydwa te problemy producent ma szansę rozwiązać, jeżeli tylko odpowiednio przyłoży się do aktualizacji softu. W cenie 140 euro dostajemy słuchawki, które dźwiękowo nie mają sobie równych, ale pod innymi względami nie są idealne. Mam nadzieję, że kolejne modele od Cambridge Audio będą bardziej kompletne, a wówczas spokojnie będą miały szansę walczyć o tytuł najlepszych z najlepszych na rynku.

Jakub Kordasiński Administrator
Geek, miłośnik wszelkich nowinek technologicznych i fan dobrego audio.
follow me
×
Jakub Kordasiński Administrator
Geek, miłośnik wszelkich nowinek technologicznych i fan dobrego audio.
Latest Posts

Comment here