Skip to content

Uzależnienie od sprzętów?

W sumie ciekawy temat biorąc pod uwagę systematyczność producentów w wypuszczania nowych smartfonów, tabletów. Jak to wyglądało kiedyś? Kim, a raczej czym staliśmy się teraz? To nie jest łatwe pisać o sobie jako osoby uzależnionej, ale myślę że tak właśnie jest i trzeba się do tego przyznać.

Pamiętam te piękne czasy kiedy miałem swój pierwszy telefon (motorola D520). Wydawało mi się, że wygrałem życie i nic więcej nie jest mi potrzebne. Systematyczność zmiany smartfonów była dość jasna w tamtych czasach, przynajmniej dla mnie. W momencie kiedy pierwszy telefon na abonament zawitał na moim biurku (Nokia 3310) wiedziałem, że to telefon na najbliższe 2 lata. Umowa trwa 24 miesiące, a wydaje mi się, że wtedy nie było tak popularne kupowanie telefonów z wolnego rynku. Może to też kwestia zamożności. Uczeń liceum nie mógł pozwolić sobie na wiele. Różnica jest jednak zasadnicza biorąc pod uwagę możliwości ówczesnych telefonów. Ok, miałem węża i kilka innych gier, ale statystycznie zdecydowanie mniej czasu poświęcałem na macanie telefonu w ciągu dnia. Nawet szał jakie w tamtych czasach wywoływały SMS-y nie mogą się równać z obecnym stanem.

Różnice są ogromne. Do łazienki szedłem z książką, nie ze smartfonem. Przed telewizorem można było odprężyć się patrząc tylko w ekran bez zekrania na telefon. Podczas robienia obiadu się śpiewało, a nie oglądało kolejne filmy na YouTube. Można tak wymieniać w nieskończoność, bo nawet w samochodzie na światłach człowiek rozglądał się jak wygląda świat, a nie co ktoś napisał na Twitterze czy jakie lajki wpadły na Insta. Trochę to przerażające chore. Nie zmienia to jednak faktu, że w moim przypadku sprawa jest trochę na wyrost biorąc pod uwagę testowanie sprzętów. Każdy telefon musi zrobić kilkadziesiąt zdjęć, obsłużyć trochę stron WWW, wyrenderować trochę gierek i wydać kilkanaście minut dźwięku ze swoich głośników. Czy zmieniło się to mocno względem tego gdy testowałem sprzęty? Nie do końca. Era transmisji danych, WiFi i portali społecznościowych strasznie ucina relacje między ludźmi. Do dzisiaj pamiętam jak na konferencjach przy kolacji wymyśliliśmy jedno z najlepszych rozwiązań. Na czas kolacji odkładamy smartofny, tablety, zegarki w jednym miejscu. Kto się złamie płaci rachunek. Skuteczne prawda? Szczególnie wtedy kiedy waluta to Euro, a przy stole siedzi 10 osób. Polecam. Zastanawiam się co można zrobić by ograniczyć codzienne korzystanie ze sprzętu, ale wydaje mi się, że jedynym skutecznym sposobem jest brak prądu. Jaka pogoda? Nie wyjdziesz na dwór tylko zerkasz do smartfona. Co leci w TV? Po co zaglądać do EPG w TV skoro masz do tego aplikację. Z jednej strony to ogromne ułatwienie, ale z drugiej niestety klątwa naszych czasów. W jakim stopniu Wy jesteście uzależnieni od sprzętu? Czy Wam to przeszkadza, a może widzicie w tym same zalety?